Kiedy postanowienia noworoczne mogą zadziałać?

Św. Ignacy z Loyoli daje wskazanie proste, a zarazem bardzo wymagające: „W czasie strapienia nigdy nie robić żadnej zmiany”. Strapienie to stan, w którym modlitwa staje się sucha, serce ciężkie, myśli mętne, a pokusa „przewartościowania wszystkiego” przychodzi z wyjątkową siłą. Św. Ignacy nie każe wtedy człowiekowi zastygnąć w bezruchu, lecz zabrania jednego: zmiany kursu pod dyktando mroku.
Strapienie jako czas złych rad
Św. Ignacy tłumaczy to jasno: w pocieszeniu prowadzi nas duch dobry, a w strapieniu duch zły chętnie podsuwa „rozsądne” wnioski: zrezygnuj z modlitwy, odłóż spowiedź, zmień postanowienia, bo i tak nic z tego nie ma, to nie działa, to nie dla ciebie. Często nie brzmi to jak jawna pokusa, lecz jak chłodna analiza.
Dlatego właśnie św. Ignacy mówi: w strapieniu nie zmieniaj podjętych decyzji, zwłaszcza tych, które zostały rozpoznane w czasie poprzedniego pokoju i łaski.
Pierwsze Przykazanie: kto jest moim „bogiem” w strapieniu?
Ta reguła dotyka samego rdzenia Pierwszego Przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”.
W strapieniu człowiek łatwo szuka „zbawienia” w czymś innym niż Bóg: w natychmiastowej uldze, w rozproszeniach, w przyjemności, w poczuciu kontroli, w zwyciężaniu sporów, w aprobacie innych. Czasem nawet w „pobożności” szuka nie Boga, lecz komfortu.
Wierność postanowieniom w strapieniu jest więc aktem czystej wiary: Bóg pozostaje Bogiem także wtedy, gdy ja nic nie czuję.
I właśnie wtedy Pierwsze Przykazanie przestaje być teorią, a staje się wyborem.
Postanowienia noworoczne i ich ulotność
Stąd widać, dlaczego tyle postanowień noworocznych szybko się rozpada: nie dlatego, że są zawsze złe, ale dlatego, że bywają oparte na fali emocji albo na ukrytych „bożkach”: wizerunku, ambicji, kontroli, samowystarczalności. Gdy przychodzi zwykłe znużenie, człowiek robi to, przed czym ostrzega Ignacy: w strapieniu dokonuje zmiany.
Postanowienie zakorzenione w Pierwszym Przykazaniu brzmi inaczej: „Bóg jest pierwszy – więc trwam przy modlitwie, sakramentach i obowiązkach stanu, nawet gdy serce jest puste”. Takie postanowienia nie muszą być efektowne; mają być wierne.
Przypowieść o dwóch domach
Pierwszy budowniczy wybrał miejsce na skale. Pracował długo, mozolnie, w upale i w deszczu. Kamień po kamieniu. Gdy przyszły deszcze, wezbrały rzeki i zerwały się wichry – dom stał. Drżał, trzeszczał, ale stał.
Drugi budowniczy też budował piękny dom – ale na piasku. Budował szybko, gdy świeciło słońce i było przyjemnie. Gdy tylko nadchodził deszcz, odkładał pracę, bo „wilgoć szkodzi zdrowiu” i „trzeba poczekać lepszych warunków”. Gdy wichry nadciągnęły – dom runął, bo fundamentu nie było. Strapienie jest wichrem i ulewą. Nie jest czasem, w którym budujemy fundament – jest czasem, w którym okazuje się, na czym budowaliśmy.
Strapienie jest jak taką „wichurą” w życiu duchowym. Wtedy wychodzi na jaw, na czym budujesz:
– jeśli fundamentem jest poczucie, że mi dobrze idzie, to pierwszy silniejszy wiatr to zabierze,
– jeśli fundamentem jest Bóg i posłuszeństwo Jego woli, to wiatr nie musi ustać od razu, ale dom pozostaje.
Ignacjańskie „nie rób zmian w strapieniu” to w praktyce:
nie przenoś domu na piasek, gdy zaczyna wiać. Nie wymieniaj fundamentu (modlitwy, sakramentów, podjętej drogi) na chwilową ulgę.
Co robić w strapieniu?
Reguła mówi: nie zmieniać decyzji.
Ale można i trzeba robić rzeczy proste i wierne:
– trwać przy minimum modlitwy (choćby krótkiej, ale stałej),
– nie odpuszczać sakramentów (zwłaszcza spowiedzi i Mszy niedzielnej),
– unikać rozproszeń, które obiecują ulgę, a zostawiają pustkę,
wzmocnić czujność i robić małe akty pokory oraz miłości.
Krótko: nie zmieniaj kierunku w nocy. Raczej trzymaj się kompasu mocniej.
W świecie, który czci natychmiastową zmianę, reguła św. Ignacego jest szkołą stałości. Decyzje podejmuj w świetle łaski, a zachowuj w ciemności strapienia. Wtedy Pierwsze Przykazanie staje się fundamentem, a nie hasłem. Bo tylko dom postawiony na skale wytrwa, gdy przyjdą deszcze, potoki i wichry.