„Podziękuj temu, który się narodził w żłobie”

6 grudnia 325 roku, Mira (dzisiejsza Turcja)
Młoda kobieta o imieniu Maria stała przed biskupem Mikołajem z drżącymi rękami. Trzy dni wcześniej jej ojciec, zubożały kupiec, wyznał, że nie ma już pieniędzy na posag dla żadnej z córek. Najstarsza miała zostać sprzedana jako niewolnica, żeby reszta rodziny mogła przeżyć zimę.
Biskup Mikołaj słuchał w milczeniu. Nie prawił kazań. Nie obiecywał modlitw. Po prostu skinął głową i odszedł.
Tej nocy, gdy miasto spało, ktoś cicho zapukał w okiennicę domu kupca. Na parapecie leżał lniany woreczek pełen złotych monet – dokładnie tyle, ile potrzeba na posag najstarszej córki. Żadnej kartki, żadnego świadka. Tylko złoto.
Rok później – to samo. Drugi woreczek, druga córka uratowana.
Trzeciego roku ojciec postanowił czuwać. Gdy w oknie mignął cień, wybiegł na ulicę i ujrzał oddalającą się sylwetkę biskupa w białej szacie i mitrze.
– Mikołaju! – zawołał.
Biskup zatrzymał się, odwrócił i powiedział cicho:
„Nie dziękuj mnie. Podziękuj Temu, który się narodził w żłobie. A biednych nie wolno zostawiać samych.”
To nie bajka. To prawdziwa historia zapisana przez współczesnych Mikołajowi i powtarzana przez wieki w Mirze, a potem w całej chrześcijańskiej Europie.
Dlatego 6 grudnia od czternastu stuleci dzieci w Polsce czekają nie na czerwonego dziadka z reklamy, lecz na biskupa w złotej szacie, który przynosi dary w imieniu Dzieciątka.
Bo prawdziwy Święty Mikołaj nigdy nie był postacią z bajki.
Był biskupem, który uratował honor trzech dziewcząt – i pokazał światu, czym jest prawdziwa szlachetność. Pamiętamy o tym. I chcemy, żeby pamiętały o tym także Twoje dzieci.